skrawki naszej kuchni, naszego domu, nas samych...
Blog > Komentarze do wpisu

groszek ptysiowy

dzisiejszy tryptyk, bo beda trzy wpisy zaczniemy od konca... a co!
co sadzicie o groszku ptysiowym? ja go uwielbiam i nie tylko w zupie, ale czasem tak po prostu wyjadam z puszki, gdzie go przechowuje. w koncu groszek ptysiowy to nic innego jak takie mini ptysie, tyle, ze bez kremu, czytaj: nie na slodko.
ostatnio jak zrobilam groszek to nawet specjalnie nie wysilalam sie z produkcja malych kuleczek, a od razu upieklam wieksze, zebym go sobie mogla przegryzac miedzy jednym a drugim talerzem ulubionej kremowej brokulowej...
tak, tak, nastepny wpis bedzie wlasnie na temat zupy, ale teraz zajmijmy sie wspomnianym groszkiem.
korzystalam juz z wielu przepisow na jego produkcje, ale obecnie bezapelcyjnie wygrywa recepta margot z bloga coffee and vanilla (klik klik, tutaj znajdziesz oryginalny przepis).



groszek ptysiowy (na okolo 10 porcji zupy):

1 szklanka mleka
4 jajka
75 gram masla
1 szklanka maki
sol

do rondelka wlozyc maslo, wlac mleko. podgrzewac, az maslo roztopi sie w mleku. posolic.
dodawac powoli make i mieszajac doprowadzic do polaczenia sie wszystkich skladnikow w jedna mase. zdjac z ognia.
wbijac teraz po kolei do rondelka po jednym jajku i mieszac mikserem na jednolita mase.
forme wylozyc papierem do pieczenia lub uzyc blachy do ciasteczek, ktorej nie trzeba nawet oliwic.
nakladac na forme kuleczki w malych odstepach za pomoca szprycy lub lyzeczki.
piec w temperaturze 170 stopni przez niecala godzinke, az patyczek bedzie suchy, a groszek zloty.
taki groszek ptysiowy mozna przechowywac w zamknietej puszce nawet tydzien.

poniedziałek, 27 kwietnia 2009, cuda.wianki

Komentarze
2009/04/27 03:32:33
No nie mogę, sama robisz groszek ptysiowy??? Ja też go uwielbiam. I jako przekąskę, tak do pochrupania, i jako niezbędny dodatek do wszelkich zup-kremów. Ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że można go przygotować samodzielnie... Chylę czoła, że Ci się chce, no i że Ci taki ładny wychodzi :)
-
2009/04/27 06:57:17
casiu, najwiecej roboty jest chyba przy wykladaniu groszku lyzeczka, ale od czego sa szpryce! no i fakt, ze piecze sie go partiami, jesli nie posiada sie dwoch blach... poza tym to prosciacha! no i nigdzie nie widzialam na wyspie...
-
2009/04/27 11:00:29
"ale czasem tak po prostu wyjadam z puszki, gdzie go przechowuje."
no właśnie i dlatego staram się go nie kupować, zjadłabym go od razu ;)
również chylę czoła domowej produkcji!
-
2009/04/27 13:22:08
Nie miałam pojęcia, że można go zrobić samemu:) Może się pokuszę i zrobię;) przydał by mi się do kremowych zup;)
-
2009/04/27 19:24:23
atinko, do kremowych zupek jak znalazl...
aga-aa, a wlasnie ja dlatego go pieke, bo moge podjadac... hahahaha...
-
2009/04/29 20:35:01
Też podjadam taki sam sobie - się przyznam ;)
Durszlak.pl