|
Blog > Komentarze do wpisu
kap kap kapdzien za dniem mija bezpowrotnie. zanim sie obejrze juz jest wieczor. duzo sie dzieje. czasu malo na przyjemnosci, w tym blogowanie... Kruszynek opanowal sztuke chodzenia w kaloszach (nie smiejcie sie, pierwsza reakcja okraszona byla mina pt. "mamo, nie ma mowy, zebym w tym chodzil!" i teraz najchetniej spalby nawet w kaloszach! poki co, wciaz pada, wiec kalosze to taki jesienny niezbednik numer jeden ;-) ![]() w mojej wyspiarskiej kuchni dzieje sie niewiele. a wlasciwie standardowo, to co juz znacie, wiec nie ma sie nad czym rozpisywac. za to wieczorami crumble, budyn lub kasza manna. ulubione przysmaki Kruszynka nie schodza z pierwszego planu! i dzis bedzie wlasnie o budyniu, ale nie tylko dzis, bo Kruszyn to istny budyniomaniak (ma to i po mamusi i po tatusiu), wiec juz jutro budyniowych szalenstw ciag dalszy. zanim jednak przedstawie Wam jutrzejszy deserek na budyniu, podaje jak na tacy przepis na domowy budyn. owszem, mozna z papierka, ale czemu by i nie wlasny? zwlaszcza, ze wszystkie skladniki sa pod reka, a przepis bez zoltek (wczesniej tylko one odstraszaly mnie od domowej wersji budyniu) jest dla mnie idelany? zatem, smacznego! //przepis stad, klik klik. ja robie najczesciej z polowy porcji, bo tyle zjada Kruszynek. waniliowy polewam sokiem z owocow. czekoladowy* podaje ot tak, po prostu. moja wersja jest lekka modyfikacja i zdecydowanie nie polecam dodawac sugerowanej przez autorke maksymalnej ilosci maki (ziemniaczanej, bo z taka robie), bo jest zbyt wyczuwalna. ![]() domowy budyn waniliowy (na 500ml mleka) 500 ml mleka 3 lyzki maki ziemniaczanej 3 lyzki cukru 1 i 1/2 lyzeczki ekstratu z wanilii 1 lyzeczka masla 400ml mleka zagotowac w rondelku. dodac tam cukier i ekstrat. pozostale 100ml mleka wymieszac z maka, zeby nie bylo grudek. kiedy mleko w rondelku zacznie sie gotowac, stopniowo wlewac to wymieszane z maka. mieszac. gdy budyn zgestnieje, zestawic z ognia. dodac maslo i dokladnie wymieszac. podawac na cieplo lub zimno. ![]() *czekoladowy - 1 lyzke kakao gotowac razem z mlekiem w rondelku. dalej postepowac tak samo jak w powyzszym przepisie. a juz jutro kolejna porcja budyniu... poniedziałek, 13 września 2010, cuda.wianki
Komentarze
gospodarnanarzeczona
2010/09/13 17:59:30
Budyń to by był niegłupi pomysł na chorobę ( raz zapomniałam kaloszy). A czemu obawiasz się żółtek? Przecież się zagotowują. Czy uczuleniowiec nie pozwala?
2010/09/13 18:12:11
Muszę nabyć nowe kalosze...
A budyń ciekawy.Ja bym z żółtkami zrobiła... 2010/09/13 18:43:20
Ja kiedyś bardzo nie lubiłam budyniu! skutecznie odstraszały mnie wspomnienia z przedszkola i gruba warstwa "kożucha" jaki sie na nim tworzył, gdy budyń stygł. Teraz nie wyobrażam sobie porcyjnki jeszcze ciepłego raz na jakiś czas!
2010/09/13 19:01:48
Kornik, ja tam zawsze uwielbialam i wciaz uwielbiam ;-)
Anna.Kaminska, oj mnie sie tez marza kalosze jak widze radosc synka :-) Gospodarnanarzeczona, na szczescie nie mam w domu uczuleniowca, ale... jeszcze nie czuje sie gotowa wbijac zoltka do wersji budyniowej dla synka, jeszcze troche pewnie... 2010/09/13 20:10:35
Ach,jaki ładny ten budyniek i jakie piekne zdjęcia :)
Ja też bardzo lubię budyń, nie jadłam dawno, ale jeszcze sama nie robiłam, zawsze papierkowy;) Uściski:** 2010/09/13 20:17:40
U mnie z kaloszami to jazda bez trzymanki. :D Za nic nie da ich Hania na siebie włożyć, a ma dwie pary. Ech, trzeba poczekać. :-)
Budyń cudowny. Zachciało mi się bardzo. 2010/09/13 20:42:05
Katarino, Kruszyn wybral sobie sam, z jego ulubiona baja, wiec moze dlatego sie skusil? ;-)
Majanko, a ja teraz co trzeci dzien, bo zjadam po Kruszynku :-) 2010/09/13 21:09:16
Mniam! Taki domowy budyń musi doskonale smakować.
I wiesz co? Twój Kruszynek ma kalosze z ulubionym bohaterem mojego Małego Mężczyzny! ;)) Pozdrawiam! 2010/09/13 21:21:09
jakie śliczne te kalosze! pamiętam swoje pierwsze. były czerwone, w czarne kropeczki. takie biedronkowate ;] i do tego biedronkowy parasol - chadzałam dumna po mieście w deszczu, patrząc jak inni zazdroszcza tego zestawu.
teraz już kaloszy nie mam. i żałuję. domowy budyń... babcia robiła, z sokiem z czarnej porzeczki. nigdy nie zapomnę jego smaku. 2010/09/13 22:13:40
Ale macie czadowe kalosze :D My mamy w kaczory :))
Swoją drogą fajnie byłoby wyszaleć się w kałużach przed domem, a potem brudni i przemoknięci wrócić do domku na porcję cieplutkiego budyniu z sokiem. Rewelacja :) 2010/09/13 23:11:45
cudawianko, ja tak dlugo szukalam przepisu na budyń... zrobilam kiedys jeden z jakiejs strony internetowej, ale to byla kleska - wyszedl żadki jak zupa :|
2010/09/14 08:08:59
My niestety ciągle jesteśmy na mleku modyfikowanym, zwykłe julkę uczula.
Urocze kalosze! 2010/09/14 08:17:35
jeszzce nie robilam domowego budyniu, ale tak mnie zauroczylas swoim, ze na pewno zrobie:)
2010/09/14 10:31:46
uwielbiam budyń, ale mojego małego jakoś nie mogę przekonać, jednak nadal będę się starać, bo przecież budyń to cudowny deser :) pozdrawiam
2010/09/14 11:34:17
Jak ja dawno juz niejadlam budyniu... I jak tak patrze na te zdjecia to mam ochote porwac taka jedna miseczke :) Z zawartoscia ma sie rozumiec :)
Moj Maly tez uwielbia nosic kalosze. W tym roku zalozyl je po raz pierwszy i kiedy ylko wychodzimy to ciagle chce je zakladac (niezaleznie od pogody:)) 2010/09/14 12:11:39
Majazteca, to tak jak Kruszyn :-)
MagdaK, oj tak, cudowny! Kulinarnespotkania, polecam:-) Beatka, no ja sie moge cieszyc, ze Kruszynka nie... Vespertinne, prawda? ;-) Usmiecham-sie, w takim razie ten przepis jest ok! Milk_chocolate, tez mi sie podoba ta idea ;-) no moze, nie brudni ;-) Karmel-itka, swietny zestaw, tez bym zazdroscila! Zaytoona, no to sie zgadali ;-) 2010/10/04 14:54:13
no to przelamalam pierwsze lody.. budyn pyszny a w szczegolnosci smakowal Oliemu.. dzieki za przepis:)
2010/10/04 20:19:08
Agusia, widzialam! ciesze sie, ze smakowal! a Oli wiec do dobre! :-)
Olciaky, nietstety wiekszych rozmiarow nie ma, sprawdzalam! :-) |
|