Blog > Komentarze do wpisu

faworki, czyli nie taki diabeł straszny...

niemiłe wspomnienia miałam zawsze po gotowanej brukselce, którą na siłę wciskała mi Babcia. a jak wiadomo jak mus, tym mniej się lubi. nie wspominając faktu, że do goryczki brukselki trzeba się przyzwyczaić lub po prostu... nigdy się to nie stanie. również kompot rabarbarowy podawany w szkolnej stołówce nie napawał mnie optymizmem. miałam wrażenie, że pływające w nim nitki rabarbaru utkwią mi gdzieś w gardle i dyskretnie uduszą ;-)

dziś lubię i brukselkę i rabarbar (ten zresztą jest moją wielką miłością!). lubię też faworki! o ile sama je sobie przyrządzę według dobrego przepisu, odtłuszczę ile wlezie i przypudruję jeszcze więcej!



faworki piekłam ostatnio jak... byłam nastolatką! od tego czasu zmieniłam styl ubierania, skończyłam fajną szkołę, ba! nawet poślubiłam fajnego Faceta i urodziłam jeszcze fajniejszego Kruszynka. ale wspomnień o tym, że pieczenie faworków jest żmudne, że wychodzą często gnioty zamiast chrupkich kokardek oraz, że są zdecydowanie za tłuuuuste! nie mogłam nigdy wyprzeć. w tegorocznym karnawale postanowiłam to zmienić.
przecież faworki jest znacznie łatwiej upiec niż pączki! i nie muszą być tłuste, a mogą być kruche, jeśli znajdę dobry przepis. no i na koniec: ich przygotowanie nie musi wcale trwać wieczność, jeśli dobrze wszystko zorganizuję!

tak powstawały faworki przez dwa dni w mojej kuchni. i tak narodziła się recepta pełna dobrych uwag, co do ich pieczenia. jeśli więc macie zamiar zaszaleć ze mną faworkowo, czytajcie dalej, pozostałych zapraszam na kolejny wpis w brulionie za jakiś czas!


//przepis od Dorotki, tutaj, dodałam znacznie więcej śmietany. sposób i przygotowanie faworków według porad Dorotki i Liski.



faworki
(2 duże miski)

  • 300g mąki+odrobina mąki do podsypywania
  • 3 żółtka
  • szczypta soli
  • 180ml tłustej śmietany (dałam 30%)
  • łyżka spirytusu lub wódki
  • olej do smażenia
  • cukier puder do posypywania

mąkę, sól, żółtka oraz śmietanę włożyć do miski, wlać łyżkę wódki i miksować, aż powstaną okruchy. wysypać je na blat i łatwo ugnieść z nich ciasto. zagniatać jeszcze chwilę w rękach, następnie ubić wałkiem (położyć ciasto na blacie i uderzać wałkiem. podczas smażenia powstaną wtedy na faworkach bąbelki).
ciasto podzielić na 4 części. pierwszą rozwałkować, reszta musi być przykryta ściereczką, żeby nie wysychała. wałkować bardzo cienko, podsypując odrobiną mąki (im cieniej, tym bardziej kruche faworki). pokroić na paski (ja nie odmierzam centymetrem, tylko kroję, żeby nie były za długie, ani za krótkie). po środku naciąć nożem otwór, następnie koniec faworka przewinąć przez nacięcie, żeby powstały kokardki.
gotowy do smażenia chrust przykrywać ściereczką. pozostałe ścinki ciasta połączyć z kolejną częścią ciasta i znów rozwałkować cienko, po czym wykrawać faworki.
kiedy wszystkie już będą gotowe zacząć smażenie.
olej rozgrzać na głębszej patelni na średnim ogniu, im większy ogień tym większa tendencja do przypalania faworków.
wrzucać chrust na gorący olej i niemal natychmiast odwracać na drugą stronę. smażyć na rumiano z obu stron. wyciągać na talerz z papierowym ręcznikiem, na którym odsączać faworki.
następnie przekładać do miski i chwilę po ich schłodzeniu posypywać cukrem pudrem (można wymieszać z cukrem wanilinowym).
te faworki smakują najlepiej w dniu smażenia, ale dzień później, jeśli były przykryte serwetką, również są niczego sobie!


p.s. mam nadzieję, że ten weekend będzie pod hasłem faworków. a tuż po nim będziemy zużywać pozostałe po nich białka! oto kilka propozycji:



p.s. na koniec jeszcze tylko podziękuję Joli z bloga "Smak mojego domu" za cudowne wyróżnienie! Jolu, jesteś the best! :-)
piątek, 28 stycznia 2011, cuda.wianki

Komentarze
2011/01/28 13:28:07
A ja chwilę przed przeczytaniem Twojego postu umawiałam się z babcią na faworki:)
-
2011/01/28 13:30:21
Jeszcze zostały? Można... jednego? bo mnie się podobają..:)
-
2011/01/28 13:45:15
A a kocham faworki i jeśc i robic:) ...ale w tym roku raczej nie będę miała komu ich zrobić:( ...bo mi maż dietować zaczął, a dla samej siebie to bez sensu:) chociaż....jak Olinek będzie mocno naciskał na pieczenie to kto wie:) buziak wielki Wianuszku dla waszej trójki:)
-
2011/01/28 13:49:42
uwielbiam rabarbar (zjadany tylko z cukrem lub miodem, taki pysznie kwaśśśny), lubię brukselkę i tęsknię za domowymi faworkami.
-
2011/01/28 14:17:17
Piękne faworki ! Może w tym roku i ja się skuszę na zrobienie :)
Rabarbaru nadal nie lubię, właśnie ze względu na te nitki...
-
2011/01/28 14:28:53
A wiesz Wiankuszku, że ja jeszcze sama nie smażyłam faworków? Chyba muszę się w tym karnawale poprawić.
-
2011/01/28 14:48:50
Pięknie wyszły Ci te faworki. To moje ulubione karnawałowe smakołyki.
Pozdrawiam!
-
2011/01/28 15:01:08
Uwielbiam faworki!! Ale tylko takie mega cienki, mega kruche i z mega bomblami;)) Sam robiłem je tylko raz, rok temu, i do dziś pamiętam, jaką miałem frajdę waląc wałkiem w ciasto;)) Niedługa powtórka:))
-
2011/01/28 15:24:48
z tytułu się uśmiałam ,ale same faworki wyszły u Szanownej Pani tak jak faworki powinny wyglądać, bo jak smakuja to mogę sie tylko domyslać
buźka
-
2011/01/28 16:00:05
wielkie mniam!!! mocno przypudrowane - obowiązkowo ;D
-
2011/01/28 16:28:23
Ależ apetyczne :) Nigdy jeszcze sama ich nie robiłam, ale może w tym roku się skuszę? Moja mama zawsze w karnawale faworki smażyła. Obowiązkowo z duża ilością cukru pudru :) Pozdrawiam ciepło :)
-
2011/01/28 16:38:03
Uwielbiam faworki! Te domowe w szczególności. W zeszłym roku smażyłam je dwukrotnie - za pierwszym razem wyszły doskonałe; kruchutkie, pełne bąbelków powietrza i wcale nie tłuste. Za drugim - w ogóle nie chciały się smażyć, nie chciały rosnąć. Porażka na całej linii. Po prostu użyłam innego przepisu...

Twoje wyglądają cudownie. Chętnie bym sobie pofaworkowała z Tobą. :)

Pozdrawiam Cię!
-
2011/01/28 17:05:09
Brukselka jest paskudna, ale takimi pyszniastymi faworkami z chęcią się poczęstuję:)
-
2011/01/28 18:25:58
Faworki to dla mnie wspomnienia! Ale staram się smażyć choć 1 w roku!
To chyba mój pierwszy, poważniejszy wyrób cukierniczy, a miałam wtedy 10 lat!
Przepis mam podobny (z kuchni polskiej), ale nigdy nie biłam ciasta wałkiem, spróbuję:)
Ja jeszcze w trakcie smażenia dodaje plastry ziemniaków, wtedy olej się nie przypala.
Pozdrawiam,
SWS
-
2011/01/28 21:54:01
bez faworków nie wyobrażam sobie karnawału!
zawsze, w jego okresie, Babcina kuchnia zamieniała się w istną fabrykę!
-
2011/01/28 22:11:32
faworków to juz chyba z dwa lata nie jadłam. Brdzo lubie. Niestety zawsze przeraza mnie fakt smazenia w glebokim tłuszczu
-
2011/01/28 22:55:20
sliczne Ci wyszly:) z checia siegnelabym do tej miseczki po kilka faworkow i zjadlabym ze smakiem:)
-
2011/01/28 23:28:40
Kocham faworki i jakoś tak wbiły mi się w głowę jako dość proste ciastka. Może dlatego, że babcia robiła je zawsze z ogromną wprawą. Sama jeszcze u siebie nie robiłam. Pewnie już czas.

Bardzo słoneczne i apetyczne zdjęcia.
-
2011/01/29 08:54:02
Idealne1 A ja jeszcze nigdy nie robiłam...
-
2011/01/29 12:21:10
Zapraszamy do przyłączenia się do powstającej listy POLSKICH blogów kulinarnych: polskieblogikulinarne.blogspot.com/

Pozdrawiamy:)
-
2011/01/29 12:46:26
wezmą się za nie za tydzień... jak urlop będę miała... i tylko nie wiem czy czasu mi wystarczy bo wszystko planuję na przyszły tydzień :-))
-
2011/01/29 20:28:50
Przepysznie się prezentują! Mój synek chętnie porwałby Ci cały talerz:)
-
2011/01/29 20:39:28
Faworki wyglądają pysznie! Czy zamiast spirytus lub wódkę mogę zastąpić octem? Pozdrawiam!
-
Gość: lo, 178-36-186-117.adsl.inetia.pl
2011/01/29 21:07:44
Niesamowicie podoba mi się to co napisałaś o rabarbarze "(...)dyskretnie uduszą". Piękne i dopracowane są Twoje faworki, Przez monitor widać ich kruchość i delikatność. Pozdrawiam. Lo (pistachio-lo.blogspot.com)
-
2011/01/30 12:14:13
nie piekłam jeszcze sama faworków, boję się glębokiego łuszczu i zapachu oleju w mieszkanku jeszcze na długo po
ale twoje tak pięknie wyglądają :)
-
2011/01/30 13:51:51
Dorota20w, tez zawsze mialam z tego powodu obawy, dlatego ja smaze przy otwartym oknie!
Lo, bo wlasnie takie byly. kruche i delikatne :-)
Marta, owszem, mozna, inni dodaja, ale ja bym sie upierala jednak przy alkoholu.
Atina_bc, Twoj Synek wie co dobre! :-)
Myniolinka, hahahahaha... powodzenia zycze!
Polskieblogikulinarne, dziekuje za zaproszenie. przyjrze sie temu w najblizszym czasie...
Beata, nie wierze! ;-)
Usagi-san, no wlasnie, a mi Babcia nie robila, wiec mi sie tak nie kojarzyly! ;-)
Kulinarnespotkania, przykro mi, juz nie ma... ;-)
Emma, mnie tez, rzadko pieke cos w glebokim tluszczu, ale jesli mowie o tym na blogu, to na serio warto! ;-)
Karmel-itka, fajna masz w takim razie Babcie! :-)
MZ, dobry pomysl z tym ziemniakiem. zapamietam! a Ty sprobuj z tym walkiem! :-)
Kornik, eeee tam! nie jest taka zla!
Zaytoona, w takim razie sprobuj tego przepisu! powinien Ci przypasowac! :-)
Wedelka i Kaspiecze, o tak, ja tez lubie dobrze przypudrzone! ;-)
Margot, smakuja tak jak wygladaja! :-)
Spencer2, mozna sie wtedy wyzyc za wsze czasy! ;-)
Kuba, moje tuz po... paczkach! :-)
Kabamaiga, oj chyba tak! :-)
Grazyna, a ja kocham, mimo tych nitek ;-)
Asiejka z Ugotujmy, po prostu wiesz co dobre! pozdrawiam!
Jola, mezowi sie nie dziwie, takie pysznosci mu serwujesz, ze musial sie kiedys zbuntowac! ;-)
Zawsze.e.ewelajna, nie, niestety juz nie...
Paulina, i jak Babcine faworki??
-
2011/01/30 19:43:39
Faworki!!! Pychota!!! Chyba każdemu kojarzą się z babcią, dzieciństwem itp :) Do końca karnawału jeszcze trochę, może uda mi się samej je przygotować.
-
2011/01/30 22:05:23
A ja właśnie wczoraj wieczorem ze zlością wyrzuciłam do kosza partie faworków-gniotów :( No teraz z determinacja wypróbuje twój przepis...w końcu się uda!! W końcu paczki albo faworki w karnawale muszą być! :))
-
2011/01/31 21:48:48
Tutajnik, uda sie uda! polecam :-)
Agat-ka11, mnie sie wlasnie z Babcia nie kojarza... ale i tak je uwielbiam!
-
2011/02/01 00:18:31
Babcia się wyłamała;)
-
2011/02/01 11:07:40
No wlasnie, ja do brukselki sie niestety nie przyzwyczailam jednak ;)
A faworki piekne! Daaawno juz nie jadlam :)

Usciski Cudawianko! :*
-
2011/02/01 13:53:33
Bardzo imponujący widok :) Najbardziej lubię to sięganie po kolejnego faworka, mimo,że za każdym razem obiecuję sobie, że to już ostatni chruścik :)*
-
2011/02/02 12:23:03
U mnie w tym roku nie jest faworkowo, ale jak patrzę na nie na blogach to ślinka mi cieknie :) Wianuszku, czy ja mogę wpaść na kilka. Potem mogę też pomóc z utylizacją białek :D
-
2011/02/02 20:15:49
Gdyby nie to, że są takie tuczące jadłbym je codziennie. Trzeba dbać o linię, można sobie pozwolić od czasu do czasu.
-
2011/02/02 23:16:05
Gosc, na szczescie w karnawale mozna sobie darowac kalorie ;-)
Tili, zapraszam, tyle, ze juz sie skonczyly... ale bialka sa! co robimy z bialek?? makaroniki?? ;-)
Szarlotek, tez tak mam! :-)
Bea, zaprosilabym, ale juz nie ma ;-)
Paulina, a to szkoda!
Durszlak.pl