|
Blog > Komentarze do wpisu
za chwile zdmuchniemy
siodma swieczke na torcie "przystanek: Zielona Wyspa". kompletnie nie wiem, jak z "jedziemy tam tylko na trzy miesiace (...) niedlugo wrocimy (...) wrocimy za dwa lata..." zrobilo sie tych siedem lat, a teraz jeszcze perspektywa zostania na zawsze? Zielona Wyspa, odkad pamietam, miala wiele minusow, nie taka pogoda, nie takie jedzenie, nie taka mentalnosc... a dzis wiecej plusow niz moglabym sadzic. albo deszcz pada rzadziej, albo w PL czesciej, albo po prostu nie przeszkadza mi to tak bardzo. jedzenie tez okazalo sie nie takie straszne jak je maluja ;-) pojawily sie polskie sklepy, do ktorych i tak chodze rzadziej, niz by mozna przypuszczac. poza tym powstal brulion, a dzieki niemu milosc do kuchni, eksperymentowania w niej. co lepsze, coraz rzadziej zadajemy sobie pytanie: "co by bylo gdybysmy tu nie przyjechali?". przypadek czy przeznaczenie? jako typowa realistka powinnam upierac sie przy przypadkach. w glebi serca chce jednak wierzyc, ze istnieje cos takiego jak przeznaczenie, ktore bezblednie prowadzi nas przez zycie. nawet jesli czesto daje w kosc, nie dajac nam tego co bysmy chcieli, mam wrazenie, ze tylko po to by dac cos lepszego juz wkrotce... bo przeciez trudno mi uwierzyc, ze to tylko przypadek spowodowal, ze siedem lat temu spontanicznie odeszlam z pracy, spakowalismy walizki i znalezlismy sie tutaj. choc droga do tego "tutaj" byla wyboista, to chyba przeznaczenie pchalo nas dokladnie w to miejsce... ![]() a teraz, zeby nie bylo, bez zbednego idealizowania, ale rowniez i narzekania, polskiego nawyku, jakiego oduczam sie od tutejszych, zapraszam Was dzis na cos zielonego :-) groszek i mieta w risotto z lososiem. zielony groszek na te nasza mala rocznice... //lekko zmieniony przepis z magazynu "good food", numer sierpien'11 ![]() risotto z groszkiem, mieta i lososiem (3-4 osoby)
lososia ulozyc na blaszce. skropic sokiem z cytryny. posolic i posypac pieprzem. wstawic do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 15-25 minut. cebule pokroic w drobna kosteczke. przesmazyc w rondlu na odrobinie oliwy. wsypac ryz. wymieszac i chwile razem smazyc. zalac winem lub woda. wymieszac. zmniejszyc gaz i gotowac, od czasu do czasu mieszajac, az wino lub woda wyparuja. nastepnie wlewac po chochli cieplego bulionu (bulion najlepiej podgrzewac caly czas obok na bardzo malym ogniu). kiedy jedna porcja bulionu wyparuje, wlewac nastepna, az do konca. mieszac bardzo czesto. przy trzeciej chochli wsypac groszek. pokrojona miete (jesli lubicie miete to polecam 2 lyzki) wymieszac ze smietana w kubeczku. po wlaniu ostatniej chochli bulionu, mieszajac od czasu do czasu, poczekac, az calkowicie wyparuje. wylaczyc gaz. wlac smietane z mieta i dokladnie wymieszac. przykryc garnek i poczekac 5-7 minut. lososia pokroic na male kawalki. dodac do risotto. przyprawic pieprzem ziolowym. delikatnie wymieszac i podawac na talerze. mozna przystroic potrawe swieza nacia pietruszki. ocena Faceta: "byle nie za duzo miety, poza tym lubie!" ocena Kruszyna: (zjadl ze smakiem :-)) przy okazji chcialabym podziekowac Humanistce, Mad, Usagi, Bjedronie, Karmel-itce, za nagrodzenie mnie One lovely Blog Award. to bardzo mile wyroznienie, dziekuje! wiecie o mnie juz jednak tyle, ze chyba nie ma potrzeby pisania dodatkowych 10 rzeczy :-) blogow tez nie potrafie wyroznic. raz czy dwa, tak zrobilam, a potem czulam sie nieswojo, bo wiele osob pominelam. uwielbiam tyle blogow, ze moglabym tu wypisywac w nieskonczonosc... mam nadzieje, ze wybaczycie! :-)) p.s. a jeszcze w tym tygodniu cos dla kalafiorozercow, choc i moj maly kalafiorowy niejadek zjadal z apetytem! :-))
poniedziałek, 01 sierpnia 2011, cuda.wianki
Komentarze
od-kuchni
2011/08/01 15:17:02
7 lat to szmat czasu... A co do risotto, to cudne jak zawsze i takie letnie :)
2011/08/01 15:23:28
czasem jak widać życie układa się inaczej, niż mieliśmy w planach, ale grunt, że teraz jesteś zadowolona.
Mięta - ciekawy dodatek tak na marginesie :) Pozdrawiam 2011/08/01 15:26:58
Czasami wydaje mi się, że z wiekiem czas leci coraz szybciej :-)
Risotto wygląda niesamowicie :-) 2011/08/01 15:48:35
Ciesze sie ze w koncu Cie znalazlam.Twoj Blog byl chyba jednym z pierwszych jakie zaczelam czytac:) i potem przy jakiejs awarii kompa zniknelas mi Ty i Twoj Blog..no i dzis Cie znalazlam :..ciesze sie bardzo i serdecznie pozdrawiam..no i zyczenia z okazji tych siedmiu swieczek;))
ps...ja tez przechodze wlasciwie to samo co ty ..tylko ja nie na ,,zielonej wyspie,,:)) 2011/08/01 15:52:02
taki bardzo sentymentalny ten Twoj wpis:) Zycze Ci duzo zdrowia i kupe szczescia zeby jak najdluzej przy Tobie stalo:)
2011/08/01 16:34:45
7 lat to sporo, ale pewnie minęło Wam całkiem szybko.
A z życiem tak już jest - płata nam figle. Ja miałam mieszkać w Warszawie, podróżować z robiącym karierę ukochanym. Moje życie miało upływać leniwie na imprezach, uśmiechaniu do jego znajomych i zarządzaniu sprzątaczką. Tymczasem zostałam w Szczecinie, ze skromnym klepaczem kodu, na imprezie ostatni raz byłam wieki temu i jakoś tej sprzątaczki nie widzę - no chyba, że w lustrze :) Skromny klepacz kodu dochrapał się znacznie lepszej posady, razem podróżujemy po świecie i do tego mam dwie prace, które uwielbiam. Z życia trzeba brać to, co nam sprawia radość. Nie przywiązywać się do założeń, jeśli nam nie pasują. Być elastycznym. Tak można znaleźć szczęście :) Kolejnych 7 lat i kolejnych i kolejnych - nie ważne gdzie, byle razem ;) 2011/08/01 17:44:39
Wow , 7 lat ! I Wam tam dobrze, a to najważniejsze :). Jesteście razem i szczęśliwi:).
A risotto pyszne Cudawianko, zresztą opinie Twoich facetów mówią wszystko:) Uściski:* 2011/08/01 19:14:05
My 6 lat, a też miało być "na chwilkę" i też może będzie na zawsze...
Czuję się tu już bardziej w domu niż w Polsce, choć za rodziną oczywiście baaardzo tęsknię. 2011/08/01 19:20:43
Podziwiam Was za odwagę, my przed laty też rozważaliśmy wyjazd , tyle że w cieplejsze klimaty :) Nic z tego nie wyszło, i dobrze, bo ostatecznie w Polsce wszystko się nam ułozyło i nie mamy na co obecnie narzekać Ale marzenia pozostały...
Życzę powodzenia na kolejne 77 lat! 2011/08/01 20:31:37
Beolhar, to byla raczej desperacja, chec zmiany, niz odwaga ;-) najwazniejsze, zeby sie ulozyclo, niewazne gdzie :-))
Agula, czuje podobnie :-) Majanko, dokladnie tak Kochana... choc o szczesciu nie powinno sie glosno mowic, nie? ;-) Wiosenko, dokladnie... Usagi, byc elastycznym, swietnie podsumowane. cieszyc sie tym co sie ma! bo czasem wlasnie to moze nas zaskoczyc i to jak! :-)) Ola7, dziekuje i nawzajem! :-)) Ewa-jka, w takim razie ja tez sie ciesze! :-)) Kaaasiuniaa, bo leci... A, no wlasnie, jestem! o dziwo! :-)) Od-kuchni, dzieki! 2011/08/01 20:59:15
często tak jest, ze na chwilkę .... a zostaje się na zawsze:) ...ale w końcu najważniejsze, żeby byc ze swoją małą rodzinką ....wśró kochających osób:) pozdrawiam Wianuszku i piję za wasze kolejne szczęśliwe lata:):)
2011/08/01 21:27:56
7 lat, szmat czasu, to już chyba jak w domu trochę mimo wszystko :) Risotto prezentuje się pysznie, piękne zdjęcia!
2011/08/01 21:48:18
kolejnych zdmuchnięć Wam życzę Wianuszkowa Rodzinko:)
i czekam na kalafiora byle szybko bo mam jeden wielki egzempalrz i nie zawaham się go użyć :) 2011/08/01 22:07:17
Siódemka to szcześliwa liczba! Obyście i przez ten rok, i przez kolejne lata, szli z uśmiechem. A zieleń to kolor nadziei. Cóż, same pozytywne znaki się zbierają nad tym Waszym mieszkaniem! ;))
A w risotto też tylko pyszności. Aż chce się zajadać! Pozdrawiam serdecznie! 2011/08/01 23:58:43
także zdarzyła się u mnie podobna sprawa,
ale w kwestii związku. tyle przeciw. ale mimo wszystko coś mnie nakłoniło. i dziś już minęło sporo czasu. kto by pomyślał? tak to już jest - nie zawsze mamy możliwości ułożenia życia według własnych planów. wspaniałe risotto! takie kremowe, lekkie. 2011/08/02 08:32:39
Do wszystkiego można się przyzwyczaić a z biegiem czasu pewne rzeczy wyglądają już inaczej. Wszystkiego najlepszego !!
2011/08/02 10:09:02
No bo tak to wlasnie bywa z tymi wyjazdami: mi stuknal szosty rok w UK, a mialam byc tu tylko przez rok... Teraz tu jest dom. I dobrze mi z tym.
Risotto musi byc przepyszne :) 2011/08/02 13:07:26
piękne risotto! groszek pasuje mi do niego idealnie :)
osobiście wierzę w przeznaczenie i nic, ale to nic tej wiary nie zmieni! 2011/08/02 16:05:19
Eve3.0, no i dobrze! :-)
Maggie, najwazniejsze, zeby bylo dobrze, nie? pozdrawiam! Wariatka327, dokladnie, w tym przypadku lepiej niz moglam sadzic! Karmel-itko, to dobrze, ze postawilas na swoim! :-) Zaytoona, obys miala racje z tymi znakami :-))) Myniolinka, postaram sie z wpisem na jutro! Wykrywaczasmaku, mimo wszystko, a jednak w domu! ;-) Jolu, dziekuje, tylko sie nie upij! ;-)) 2011/08/03 15:14:54
Ale to szybko zlecialo, co? Przypadek czy przeznazczenie, wazne ze razem i z usmiechem na twarzy :) Wszystkiego najlepszego z okazji takiej rocznicy!
2011/08/03 22:52:06
Malami.malami., no zlecialo, nie? my to sie chyba znamy od zawsze w necie, nie? ;-) tak czy siak dziekuje! buziaki
2011/08/03 23:52:51
Ojej, to już tak długo! Ale wiem, jak to jest zasiedzieć się. A ja na Zieloną Wyspę wybieram się po raz pierwszy i chociaż tylko wakacyjnie, to kto wiem - może też się zasiedzę ;))
2011/08/04 16:24:06
Ano znamy sie mam wrazenie calkiem dobrze :) az wypadalob sie w koncu kiedys spotkac, co bardzo bym chciala :)
2011/08/04 16:29:34
Malami.malami, jak tylko sie urzadzimy to zapraszam! tym bardziej, ze w tych rejonach drugiej wyspy jeszcze nie byliscie! :-)) p.s. ja tez bym chciala!
2011/08/06 19:40:07
Wianuszku, dokładnie do Dublina (pewnie wycieczki po okolicy też się zdarzą :))! :)
2011/08/07 21:26:22
No mnie to przeznaczenie/nieprzeznaczenie wygnało na Zieloną Wyspę dopiero 5 miesięcy temu i chyba wierzę w przeznaczenie, a w każdym razie w coś co sprawia, że czasami wiemy co dla nas najlepsze, choć czasem się wydaje szalone. Ja przez rok podziwiałam samoloty Aerlingusa przylatujące do Polski (wpadły mi w oko przez swój kolor) i w sumie zaczęło mi świtać, że może to dobry kraj do odwiedzin, a potem sama się napatoczyła okazja wyjazdu.
Mam nadzieję, że niezależnie od tego gdzie będę za 7 lat będę tak samo zadowolona ze swoich decyzji jak Ty. I wcale tu tak dużo nie pada :) |
|