skrawki naszej kuchni, naszego domu, nas samych...
środa, 06 listopada 2013
nigdy nie lubilam pozegnan.
to cala prawda o mnie.
odwlekanie ich do ostatniej chwili...

to dlatego przez ostatni miesiac zastanawialam sie czy to dobra decyzja, czy chwilowy kaprys.

dzis juz wiem.

choc cudownie bylo dzielic sie z Wami, mimo moich krotszych lub dluzszych przerw swoim zyciem, dzis wiem, ze nadszedl ten czas...

... by powiedziec: do widzenia.

dziekuje za te wszystkie lata. za to, ze byliscie przy mnie.

BARDZO WAM DZIEKUJE.

Cudawianki

14:11, cuda.wianki , inne
Link Komentarze (47) »
niedziela, 29 września 2013
na Wyspie trudno o dobre sliwki.



wegierki mozna upolowac czasem w pl sklepie.



na szczescie kwasne wyspiarskie sliwki nadaja sie swietnie do wypiekow.



jak chocby do tej tarty ze slodkim marcepanowym wnetrzem. tak dobrej, ze musze koniecznie jej sprobowac tuz po upieczeniu (godzina 22ga) ;-))


//przepis na tarte zainspirowany tym, klik klik.



marcepanowa tarta ze sliwkami

(srednica 24cm)

ciasto na tarte z tego przepisu, klik klik.

nadzienie:
  • 300g marcepanu
  • 100ml mleka
  • 2 lyzki cukru (u mnie ciemny brazowy, ale dobrze sprawdzi sie cukier demerara)
  • 2 jajka
  • szczypta cynamonu
  • 3 duze sliwki (400g)
  • platki migdalow do dekoracji

przygotowanym ciastem na tarte wylepiam forme, dno i boki. nakluwam widelcem. pieke 15 minut w 175 stopniach (z termoobiegiem), 10 minut przykrywajac folia aluminiowa i obciazajac kulkami ceramicznymi (ryzem badz fasola) oraz 5 minut bez przykrycia.
przygotowuje nadzienie: marcepan scieram na tarce do miski. w drugim naczyniu rozbeltuje jajka z mlekiem. dodaje szczypte cynamonu i 1 lyzke cukru. mieszam razem ze startym marcepanem.
sliwki myje i kroje w plasterki.
na podpieczony spod wylewam mase marcepanowa. ukladam na wierzchu pokrojone sliwki. dekoruje platkami migdalow i posypuje pozostala lyzka cukru.
pieke kolejne 30-40 minut w 175 stopniach (sprawdzam srodek nadzienia, patyczek musi byc suchy).
smacznego!



milej niedzieli moi Drodzy!
środa, 25 września 2013
zeby to byla tylko jesienna depresja. tym razem to jednak cos wiecej. chcialabym nigdy nie uslyszec juz smutnych wiadomosci. i zeby tydzien bez Faceta juz sie skonczyl.



mimo, a moze ponad wszystko, idziemy do przodu. juz apaszki, ale jeszcze balerinki. jesien poki co jest piekna. ze spacerow przynosimy co rusz nowe sezonowe skarby.



a gdy Facet poza domem, w kuchni kroluje rosol dla Kruszyna i nowe dania dla mnie. wreszcie smialo moge sprobowac tunczykowych pulpetow, kolejnych cukiniowych placuszkow, czy gofrow o zupelnie nowym, nieznanym smaku...



nikt nie wybrzydza, nikt nie marudzi, a ja smutkowi mowie NIE... w ukochanej kuchni. kazdy z nas ma swoj sposob.



bananowe gofry na mace razowej polecam jednak tylko tym
a) ktorzy lubia sie z maka razowa
b) lubia chlebek bananowy!
c) wreszcie: chca sprobowac gofrow innych niz te do ktorych byli przyzwyczajeni.
to zupelnie inny smak, choc gofry sa chrupiace z wierzchu, a w srodku mieciutkie, moga nie wszystkim smakowac...
ale ja lubie nowe doznania smakowe. i lubie kiedy pachnie jesienia na talerzu.
(pozostalych zapraszam na gofry doskonale, klik klik, czyli ostatnio czesto pieczone, nasze ulubione.)


//przepis na gofry bananowe na mace razowej z przepisu, klik klik, lekko przeze mnie zmieniony.



bananowe gofry razowe
(9-10 gofrow)

  • 2 banany (sredniej wielkosci, najlepiej dojrzale)
  • 1 i 1/2 szklanki maki razowej pszennej
  • 2 lyzki brazowego cukru (u mnie ciemny)
  • 2 lyzeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • szczypta galki muszkatolowej
  • szczypta cynamonu
  • 1/3 szklanki oleju slonecznikowego
  • 3/4 szklanki mleka
  • 1 jajko
  • odrobina ekstraktu waniliowego

make przesiewam do miski razem z proszkiem i przyprawami. dodaje cukier. wlewam mleko i wbijam jajko, po czym miksuje pierwszy raz. nastepnie dodaje rozgniecione banany, ekstrakt waniliowy oraz wlewam olej. miksuje ostatni raz.
rozgrzewam gofrownice i wlewam przygotowana miksture smazac gofry wedlug instrukcji.
studze na kratce.
podaje z bita smietana, syropem klonowym oraz pokrojonymi drobno orzechami.

(niezjedzone od razu gofry zawijam szczelnie folia aluminiowa i przechowuje w lodowce do 3 dni. gdy najdzie mnie ochota podgrzewam w gofrownicy.)



smacznego!




rok temu zapoznalam Was z naszym najnaj przepisem na ciasto na pizze. nie ma lepszego!




biore udzial w konkursie Scraperki i Nordlook
19:46, cuda.wianki , desery
Link Komentarze (20) »
sobota, 21 września 2013
jesien to dla mnie kalosze, apaszki, zapach wrzosu w doniczce.



to niezliczone ilosci herbaty z cytryna. czasem z dodatkiem miodu.



a do herbaty najlepiej kawalek ciasta. domowego.



w towarzystwie milej osoby smakuje dwa razy lepiej ;-)) i nawet jesien nie straszna. i deszcz za oknem.



miodownik byl kiedys moim ulubionym ciastem swiatecznym pieczonym przez mame przyjaciolki. dzis pieke go dla swoich najblizszych.

lubie go rowniez za to, ze smakuje dobrze nawet 2 dni po upieczeniu, jak nie lepiej!

//przepis stad, klik klik, z moimi malymi zmianami, redukcja cukru oraz dodanie dzemu morelowego dla kontrastu. na zdjeciach ciasto pozuje w polewie z czekolady, osobiscie wole kakaowa, podobna do tej ktora robila mama przyjaciolki. moja ulubiona polewe kakaowa znajdziecie tutaj, klik klik.



miodownik

(25x35cm)

na ciasto:

  • 500g maki pszennej
  • 3/4 szklanki cukru (u mnie ciemny brazowy)
  • 200g masla
  • 2 lyzki miodu
  • 2 jajka
  • 1 lyzeczka sody

na krem:

  • 1l mleka
  • 3/4 szklanki cukru (u mnie odrobina wiecej niz 1/2 waniliowego, domowego, klik klik)
  • 200g masla
  • 9-10 lyzek kaszy manny (u mnie blyskawiczna)
  • kilka lyzek dzemu morelowego (u mnie domowy, klik klik)/moze byc kazdy inny, byle kwasny

ponadto:


skladniki na ciasto wkladam do food processora i miksuje tak dlugo, az powstanie kula. wkladam do lodowki na minimum 30 minut. po tym czasie wyciagam ciasto z lodowki i dziele na 3 czesci. kazda rozwalkowuje miedzy foliami na cienki placek (wymiary jak forma w ktorej pieke).
blaszke wykladam papierem do pieczenia. ukladam rozwalkowane ciasto, pieke kazde po 15 minut w 160 stopniach. wszystkie 3 placki studze.
przygotowuje krem: mleko wlewam do rondelka. dodaje tam pokrojone w kostke maslo, wsypuje cukier. zagotowuje wszystko razem, caly czas mieszajac, az maslo sie rozpusci. zestawiam na chwile z ognia. wsypuje kasze manne. mieszam dokladnie. nastepnie ponownie stawiam rondelek na ogien i mieszajac gotuje na malym ogniu do zgestnienia kremu, okolo 5-7 minut (konsystencja rzadkiego budyniu).
zestawiam z ognia i odstawiam, az wystygnie.
w formie, w ktorej pieklam placki ukladam pierwsza warstwe ciasta, rozsmarowuje dzem morelowy, nakladam polowe kremu, nastepnie drugi placek, reszta kremu i na wierzch ostatni placek.
gore polewam polewa czekoladowa. ciasto przechowuje w lodowce. najlepsze jest 1-2 dni po przygotowaniu.



p.s. w roli drugoplanowej moja ostatnia zdobycz z pchlego targu, imbryk na herbate. 100% w moim guscie! :-))


rok temu polecalam:




czwartek, 19 września 2013
maly zielony dino wkracza do kuchni co rano, by zjesc swoja kasze manne z sokiem malinowym. rozmawiamy o dzisiejszym dniu, o pogodzie za oknem. wypijam kubek kawy z mlekiem na rozbudzenie.



nastepnie wlaczamy turbo przyspieszenie. mycie zebow, ubieranie w szkolny mundurek, szykowanie owocow na drugie sniadanie. a potem droga do szkoly.
tak oto od tygodnia juz leci dzien za dniem.
nowe wyzwanie: mamy w domu pierwszoklasiste!



ciesze sie, ze szkola zostala przyjeta w miare z usmiechem, ze nie ma codziennego placzu pt. mamo, ale ja tam nie chce isc...
przed nami co prawda kolejny tydzien wyzwan, bo godziny w szkole wydluza sie wraz z poniedzialkiem, ale mocno zaciskam kciuki, zeby bylo ok.



a kiedy Kruszyn w szkole... delektuje sie wolnym czasem! wreszcie! ;-))

nie ma jednak lekko, ostatnio lepilam nawet pierogi!! (to tak, zeby ukoic nerwy i mysli, co tam dzieje sie w szkole...)


//ciasto na pierogi wedlug kilku przepisow z netu, choc spokojnie mozecie uzyc swojego ulubionego. farsz wlasny, choc ruskie, jak i te z soczewica sa Wam zapewne bardzo dobrze znane!



pierogi z soczewica/pierogi ruskie
(50-60 sztuk*)

ciasto na pierogi:
  • 3 szklanki maki pszennej
  • 1 szklanka wrzatku
  • 1 lyzeczka soli

farsz do pierogow z soczewica:

  • 250g czerwonej soczewicy
  • 1 duza cebula
  • sol, pieprz
  • odrobina oliwy do smazenia

farsz do pierogow ruskich:

  • 250g poltlustego twarogu
  • 250 ziemniakow
  • 1 duza cebula
  • sol, pieprz
  • odrobina oliwy do smazenia

farsz z soczewica: na odrobinie oliwy smaze pokrojona w drobna kosteczke cebule. podlewam woda, dusze chwile pod przykryciem, az jest miekka, nastepnie odkrywam i przesmazam na zloto, az woda calkowicie odparuje.
soczewice wsypuje na durszlak. przeplukuje. wkladam do garnka i zalewam woda (odrobine ponad soczewice). gotuje okolo 20 minut, az soczewica zmieknie i wchlonie cala wode.
do ugotowanej soczewicy dodaje podsmazona cebule oraz sol i pieprz. doprawiam wedle gustu (u nas duzo pieprzu).

farsz na pierogi ruskie: ziemniaki obieram, nastepnie gotuje do miekkosci w osolonej wodzie. odcedzam i ugniatam jak na puree.
na odrobinie oliwy smaze pokrojona w drobna kosteczke cebule. podlewam woda, dusze chwile pod przykryciem, az jest miekka, nastepnie odkrywam i przesmazam na zloto, az woda calkowicie odparuje.
w misce umieszczam twarog, ktory rozdrabniam widelcem. dodaje ostudzone ziemniaki oraz przesmazona cebule. mieszam wszystko, ugniatajac widelcem i doprawiajac sola i pieprzem (u nas duzo pieprzu).

ciasto: make przesiewam do duzej miski. dodaje sol. mieszam. wlewam wrzaca wode i mieszam wszystko drewniana lyzka. nastepnie wykladam zawartosc miski na wysypana maka stolnice. wyrabiam ciasto reka, az jest gladkie (okolo 10 minut). wkladam do miski, przykrywam sciereczka** i odstawiam na 15 minut.
po tym czasie dziele ciasto na 3 czesci. kazda rozwalkowuje cienko na wysypanej maka stolnicy. wycinam kolka za pomoca szklanki, nakladam farsz i zlepiam pierogi.
wrzucam na wrzaca osolona wode i gotuje okolo 3 minut po wyplynieciu pierogow na wierzch.
podaje swiezo ugotowane z przesmazona cebulka lub w wersji dla doroslych (bo na tluszczu) przesmazone na oliwie, z cebulka i sosem sojowym***.


*z podanej ilosci skladnikow na ciasto wychodzi 50-60 sztuk pierogow. farsz na te z soczewica idealnie pasuje do tej ilosci pierogow, natomiast do farszu na pierogi ruskie potrzebowalam tylko 3/4 ilosci podanego ciasta.
**sciereczka przykrywam rowniez pierogi w trakcie ich przygotowywania oraz ciasto, ktore nie jest jeszcze walkowane.
***palec pod budke kto tez lubi smazone pierogi polane sosem sojowym??




smacznego!

11:15, cuda.wianki , drugie dania
Link Komentarze (16) »
czwartek, 12 września 2013
"idzie jesien", a mam wrazenie, iz przyspieszyla kroku.
mimo wszystko ciesze sie, ze nadchodzi. lubie jesien.

za dlugie wieczory przy ksiazce i kubku owocowej herbaty (od wczoraj rzadzi czeresniowa z cynamonem). za te wszystkie skarby znajdywane w czasie spacerow z Kruszynem. za swiece palone teraz coraz czesciej. i choc jest zimniej i bardziej deszczowo, staram sie znajdywac plusy, jak przy kazdej porze roku.



na talerzu lubie jesien miedzy innymi za jablka, gruszki, dynie, rozgrzewajace dania jednogarnkowe, zapiekanki, gulasze, potrawki, sosy, ktore gotuje teraz znacznie czesciej...
dzis nasz ostatnio ulubiony, z kurczakiem i grzybami. taka wariacja na temat slynnego strogonoffa.


//przepis ten to polaczenie kilku znalezionych w internecie.



makaron z sosem grzybowym i kurczakiem

(3-4 porcje)

  • 2 piersi z kurczaka
  • 500g pieczarek (Wyspiarzom polecam chestnut mushrooms)
  • 1 duza cebula
  • kilka grzybkow suszonych
  • odrobina oliwy do smazenia
  • sol, pieprz, slodka papryka, tymianek
  • 1 lyzka sosu Worcestershire (mozna pominac)
  • 2 zabki czosnku
  • 2 lyzki masla
  • 2 lyzki maki pszennej
  • 100ml greckiego jogurtu
  • 650ml bulionu z kurczaka
  • swieza pietruszka
  • makaron dla 3-4 osob (u mnie swiderki)

suszone grzyby zalewam goraca woda i mocze do czasu ich uzycia.
kurczaka kroje na drobne kawalki. doprawiam sola, pieprzem, slodka papryka i tymiankiem. smaze go na odrobinie oliwy i sciagam z patelni na papierowy recznik.

cebule kroje w kosteczke. pieczarki w talarki.
nastepnie smaze na patelni drobno pokrojony czosnek i cebule na zloto. dodaje pokrojone drobno suszone grzyby. nastepnie dodaje pieczarki. smaze razem. kiedy pieczarki sa juz brazowe, robie po srodku patelni miejsce, dodaje tam maslo i make. mieszam wszystko dokladnie. dodaje kawalki kurczaka, sos Worcestershire. smaze chwile razem. zalewam bulionem. przykrywam patelnie i dusze 10 minut.
w tym czasie gotuje makaron.
odkrywam patelnie, dodaje jogurt i mieszam dokladnie. doprawiam sola i pieprzem, jesli jest taka potrzeba. gotuje kolejne 5 minut.
na talerzach rozkladam makaron, polewam sosem z kurczakiem i grzybami. na wierzchu klade swieza pietruszke.



smacznego!
09:54, cuda.wianki , drugie dania
Link Komentarze (15) »
wtorek, 10 września 2013
idzie jesien. czuje ja w chlodniejsze wieczory, na ktore wyciagnelam juz z szafy koc w krate.



zimne noce. skarpety rulezz ;-))



i chlodne poranki, gdy nie chce sie wyciagnac nosa spod pierzyny.



idzie jesien. na talerzu zaczynaja krolowac nalesniki z jablkami*.



i nasze inne jesienne jablczane ulubience:

mus z jablek
apple pie
pudding ryzowy z prazonymi jablkami
jablecznik
nalesniki z jablkami w karmelu
orzechowa szarlotka z beza
jesienna granola
jesienna tarta z ciasta francuskiego
szarlotka spod samiuskich Tater



*nalesniki smazymy wedlug Waszej sprawdzonej receptury, polecam te, klik klik, dodajac do ciasta bardzo cieniutko pokrojone jablka obsypane cukrem i cynamonem.
08:16, cuda.wianki , desery
Link Komentarze (11) »
niedziela, 08 września 2013
dzis kolejna niedziela, gdy leniwie bedziemy sie wloczyc wczesnym porankiem w szlafrokach po kuchni.



zaparze kawe w duzym kubku. wyciagne NIC z lodowki, bo gdy tylko Kruszyn i Facet zejda na dol, zabierzemy sie wspolnie za przygotowanie NICZEGO.


//przepis w ramach programu PODZIEL SIE POSILKIEM.



PUSTY TALERZ

  • 6 sztuk niczego
  • 150g nic
  • 50ml niczego
  • szczypta nic
  • odrobina niczego

na patelni na odrobinie niczego podmazamy pokrojone w plastry nic. wbijamy tam po kolei kazde z niczego. mieszamy. smazymy razem. nastepnie dolewamy nic i doprawiamy niczym.
podajemy PUSTY TALERZ.



CZY WIECIE, ZE TAK CODZIENNIE WYGLADA POSILEK PONAD 160 000 POLSKICH DZIECI?


Firma Danone wyszla na przeciw problemowi prowadzac ogolnopolski program spoleczny, ktory walczy z niedozywieniem wsrod dzieci.
Pomoc możliwa jest dzięki zaangażowaniu milionów konsumentów, tysięcy wolontariuszy, mediów i organizacji społecznych.
Sprzedaż produktów oznaczonych logo programu – Talerzykiem, Ogólnopolska Zbiórka Żywności Podziel się Posiłkiem, Koncerty i Program Grantowy to tylko niektore z dzialan. W ciągu ostatnich 10 lat Danone wydal już niemal 13 mln posiłków niedożywionym dzieciom.

Najnowsze badania niestety wciaz wskazuja, ze problem nie ma konca. Z niedozywieniem boryka sie aż 162 tysiące dzieci ze szkół podstawowych.

Chcesz pomoc? Kupuj jogurty Danone oznaczone logiem programu – Talerzykiem, w okresie od września do końca października 2013 roku.
Część zysków z ich sprzedaży zostanie przekazana na ufundowanie posiłków niedożywionym dzieciom.
Warto pomagać - to takie proste. Pomóż ufundować kolejny milion posiłków!



wiecej szczegolow znajdziecie na stronie Danone Podziel sie Posilkiem, klik klik.

07:28, cuda.wianki , inne
Link Komentarze (2) »
piątek, 06 września 2013
na Wyspie nie ma wielu sezonowych owocow.



najszybciej przychodzace na mysl to jablka Bramley, idealne do apple pie.



my jednak nie wyobrazamy sobie lata bez borowek i... jezyn.



borowki to zwiastun wakacji na Wyspie. poczatki lipca. a koniec sierpnia to ukochane jezyny.
od kilku dni co rusz laduja w czyms pysznym.
dzis jezynowe crumble ze sliwkami i figami. podawany z cynamonowym jogurtem. zapraszam!


//przepis jest modyfikacja tego, jaki znalazlam w magazynie Good Food z wrzesnia 2013. nie dodalam jablek, ktore w nim byly, za to kruszonke urozmaicilam o platki owsiane.




crumble z jezynami, sliwkami i figami
(spora porcja)

  • 500g sliwek (najlepiej dojrzalych)
  • 3 figi
  • 300g jezyn
  • 2 kopiaste lyzki cukru demerara

na kruszonke:

  • 130g masla (pokrojonego w kostke)
  • 60g maki pszennej
  • 80g maki pszennej razowej
  • 100 cukru demerara
  • 50g platkow owsianych

na cynamonowy jogurt:

  • 100g jogurtu greckiego
  • 2-3 lyzeczki miodu (do smaku)
  • 1 lyzeczka cynamonu

skladniki kruszonki umieszczam w misce i palcami rozdrabniam tworzac okruchy.
ze sliwek wyciagam pestki, kroje je na cwiartki. figi kroje natomiast w grubsze plastry.
do rondelka wkladam owoce (lacznie z jezynami), dodaje cukier i podgrzewam na malym ogniu, od czasu do czasu mieszajac, az cukier sie rozpusci.
przekladam owoce do naczynia, posypuje kruszonka i pieke w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (z termoobiegiem) przez 35 minut.
podaje z cynamonowym jogurtem (jogurt mieszam z miodem i cynamonem).



smacznego!

a oto nasze inne ulubione crumble:

migdalowe z jablkiem
brzoskwiniowe z waniliowa smietanka
owsiane z jablkiem


08:48, cuda.wianki , desery
Link Komentarze (16) »
wtorek, 03 września 2013
od dluzszego czasu przygladam sie mu laskawie.
na Wyspie wciaz jest zielono, zdarza sie, ze nawet cieplej niz w niejeden sierpien. lekki wiaterek. na ulicach znow gwarniej niz podczas wakacji. pelno dzieciakow w szkolnych mundurkach.
wkrotce rowniez Kruszyn dolaczy w swoim zielono-granatowym zestawie ;-))




zanim na dobre zrobi sie jesien, wciaz jeszcze ciesze oczy wszechobecna zielenia. na regalach ozodoby w kolorach lata...
powoli systematycznie zmieniam wystroj domu, zawartosc szafy, czy menu...



zolty i odcienie niebieskiego zamienia sie w brazy, oliwke i zloto. apaszki zawisna na wieszaku w przedpokoju. a na stole coraz czesciej beda krolowac potrawy jednogarnkowe, jesienno-zimowe ogrzewacze. do tego na drugie sniadanie sezonowe jablka i gruszki.



poki co, mamy wspomniany lubiany wrzesien. koniec lata miesza sie z poczatkiem jesieni. sezon na jezyny wciaz trwa i podjadamy je wlasciwie na kazdym gorskim spacerze.



w ogrodzie wciaz obowiazkowy koc w krate, Kruszynowy namiot i piaskownica. zanim deszcze na dobre z ogrodu nas przepedza...
o tak, uwielbiam wrzesien!



z mila checia dalam sie rowniez namowic Edycie (z bloga "Przy kuchennym stole") na taka letnia tarte, z pomidorkami koktajlowymi w rolach glownych. i o ile na Wyspie nie znajdziecie moich ukochanych pomidorow malinowych, o tyle koktajlowe w tarcie smakuja naprawde pysznie.

jesli nie chcecie jeszcze na dobre zegnac sie z latem, koniecznie taka upieczcie! :-))


//pomysl na tarte Edytka znalazla tutaj, klik klik. zrobilam ja jednak po swojemu, korzystajac z ciasta na tarte z mojego dawnego przepisu (takiego jak tutaj, klik klik), a nadzienie to taka wariacja na temat letniej salatki caprese.



tarta z pomidorkami i mozarella
(forma o srednicy 23cm)


nadzienie:
  • 6 pomidorkow koktajlowych (wiekszych, przekrojonych na pol)
  • 300g sera mozarella (w kulkach)
  • 2 jajka
  • 250ml smietanki kremowki (36%)
  • 100g zoltego sera (startego na malych oczkach tarki, u mnie edam)
  • sol, pieprz, swieza lub suszona bazylia

skladniki na tarte miksuje w malakserze, lepie kule, owijam ja w folie i wkladam do lodowki na minimum 30 minut.
wylepiam ciastem forme, dno i boki, nakluwam widelcem i podpiekam w piekarniku nagrzanym do 170 stopni (na tarcie klade folie aluminiowa i kulki ceramiczne/ryz/groch) przez 15 minut. nastepnie sciagam folie z obciazeniem i podpiekam kolejne 5-10 minut.
na podpieczony spod tarty nakladam przekrojne na pol pomidorki koktajlowe. miedzy nimi ukladam kulki mozarelli. wszystko zalewam masa jajeczno-smietankowa (jajka rozbeltuje w pojemniczku, wlewam smietanke i dodaje starty zolty ser. mieszam dokladnie wszystko widelcem. przyprawaim sola i pieprzem oraz dodaje pokrojona drobno bazylie). pieke przez 170 stopni przez kolejne 30-35 minut.
wyjmuje z piekarnika, kroje i podaje.



- mozna tez dodac oliwki, o ktorych najzwyczajniej w swiecie tym razem zapomnialam ;-))
- drobna uwaga od Faceta: osobiscie wolalaby pomidory sparzone, obrane ze skorki, pokrojone w plastry i rozlozone na calej powierzchni tarty. kto wie, moze porada sie przyda :-))




tarte w wykonaniu Edyty znajdziecie na jej blogu, tutaj, klik klik.


przepis w ramach naszej akcji,
ktora mam nadzieje bedzie wciaz pojawiac sie od czasu do czasu

09:29, cuda.wianki , przystawki
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 58
| < Październik 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Zakładki:
spis tresci:
start
cudawianki
brulion
zagladam do kuchni:
podglądam:
UWAGA!
Durszlak.pl